Leśny plener ślubny w Przylasku
Są miejsca, które nie potrzebują scenografii. Wystarczy droga odchodząca od wsi, światło przeciskające się między drzewami i dwoje ludzi, którzy dobrze czują się w swojej obecności. Taki był plener ślubny Karoliny i Wojciecha w Przylasku, niewielkiej miejscowości niedaleko Rzeszowa.
Karolina miała w sobie lekkość, której nie trzeba było reżyserować. Jasna suknia, długie włosy i zielony wianek pojawiały się pomiędzy pniami niemal bezgłośnie. Wojciech wniósł do tych kadrów spokój i wyrazistą elegancję — ciemnozielony garnitur nie odcinał go od lasu, lecz zaskakująco naturalnie wpisywał w jego głębokie kolory.
Sesja poślubna bez pośpiechu
Nie szukaliśmy wielkich gestów. Ważniejsze były dłonie odnajdujące się między ujęciami, krótkie spojrzenia i bliskość, która nie potrzebowała instrukcji. Las raz otwierał przed nami szeroką przestrzeń, innym razem zamykał Karolinę i Wojciecha w świetle wystarczającym tylko dla nich.
Z tej ciszy powstała opowieść spokojna, lecz nie nieruchoma. Są w niej promienie słońca, jesienne liście, miękkie portrety i momenty, które wydarzyły się tuż obok pozowania. Właśnie tam fotografia zaczyna oddychać i przestaje być jedynie pamiątką.
Plener ślubny na Podkarpaciu
Przylasek okazał się dobrym kontrapunktem dla Krakowa, w którym Karolina i Wojciech mieszkają na co dzień. Bez miejskiego rytmu, monumentalnych wnętrz i potrzeby robienia wrażenia. Tylko leśna droga, drewno, światło i oni — eleganccy, ale zupełnie swobodni.
Jeśli marzy Wam się sesja ślubna w lesie lub kameralny plener poślubny niedaleko Rzeszowa, więcej informacji znajdziecie na stronie fotograf ślubny Podkarpacie oraz w realizacjach fotograf ślubny Rzeszów .